Śpiewająca Pani kryminolog uchyla rąbka tajemnicy. Basia Giewont o zamiłowaniach, nie tylko aktorskich

Śpiewająca Pani kryminolog, myślę, że te słowa idealnie pasują do jednej aktorki. Legalna blondynka, kochająca muzykę. Na swoim koncie ma m.in. współpracę z Grzegorzem Turnauem. Znak rozpoznawczy? „Zaraźliwy” uśmiech.
Czytelniku, Czytelniczko przedstawiam Ci Basię Gąsienicę-Giewont!
Miałam okazję poznać tę wyjątkową aktorkę.

Dlaczego teatr, musical?
Przez przypadek. Może nie tyle, co teatr, bo od dziecka uwielbiałam być na scenie i wcielać się w różne role, ale nigdy nie myślałam, że będę grała w musicalach.

Co sprawiło, że zakochałaś się w teatrze?
Pierwsze kroki stawiałam na deskach Witkacego w Zakopanem, dzięki wspaniałej szkole, do której uczęszczałam. Pokochałam teatr od najmłodszych lat. Potem zauroczyłam się osobą Ewy Demarczyk, dowiedziałam się, że związany jest z nią prof. Andrzej Zarycki i zrobiłam wszystko, żeby trafić pod jego skrzydła. Potem już samo się działo. Festiwale piosenki artystycznej, aktorskiej, Piwnica pod Baranami. Studia na Akademii Muzycznej w Krakowie, studia na wydziale wokalno-aktorskim, Gdynia i studium im. Danuty Baduszkowej, i wielki comeback do Krakowa, wprost na scenę teatru „Variete”. Zagrałam tam w „Legalnej Blondynce” i już zainteresował mnie musical.

Codzienna rutyna aktora?
Codzienna rutyna aktora? To jest takie coś… myślę, że ja jej nie mam. Mam różne zainteresowania oprócz artystycznych, jestem kryminologiem z zamiłowania i z zawodu. Obroniłam pracę magisterską na Uniwersytecie Warszawskim, a teraz realizuję się również w tej dziedzinie. Sprawia mi to ogromną przyjemność i satysfakcję, żaden dzień nie jest nudny, kiedy w głowie tak dużo marzeń i planów. Nie ma rutyny! Są niespodzianki i nowe przygody.

Jak znalazłaś się w Romie?
Do Romy dostałam się dzięki castingom, po prostu zostałam przesłuchana i zauważona. Nie miałam pojęcia, na jaką rolę, więc i to było niespodzianką.

Twój największy sukces w karierze aktorskiej?
Każda rola jest w pewnym sensie sukcesem, jeżeli na to zapracuję. Mam nadzieję, że wiele przede mną. Najwięcej serca miałam do roli, której niestety już nie gram, co nie ukrywam, sprawia mi ogromną przykrość. To rola Królowej w spektaklu „Rapsodia z Demonem” Teatru Rampa. Sama tę postać wymyśliłam, wykreowałam i po prostu nią byłam – to takie moje szalone JA.

Co czujesz, grając premierowe spektakle?
Na premierze odczuwam stres, ale zawsze pozytywny :).

Występujesz w wielu teatrach, z którym wiążesz największy sentyment? 
Wszystkie teatry miło wspominam. Za każdym razem odczuwam nutkę tęsknoty, ale nie mam jeszcze największego sentymentu, bo czuję, że mam ogromnie dużo siły, żeby w nich grać, więc nie chcę nawet myśleć, aby się z nimi rozstawać.

Jak to jest śpiewać z panem Grzegorzem Turnauem? Jak to się stało? 
Śpiewać z Grzegorzem Turnauem to był największy zaszczyt, jaki mnie dotknął. Od dziecka śpiewałam jego piosenki, podziwiałam jego twórczość i któregoś dnia, po jednym z Festiwali, bodajże w Gorlicach, gdzie jurorem był Grzegorz Turnau, zaproponował mi, że skomponuje dla mnie piosenki. Udało się i te niesamowite chwile sceniczne z całym zespołem Grzegorza Turnaua i oczywiście z mim to ogromny sentyment.

Dziękuję Ci  za rozmowę!

 

 

A czy Wy mieliście okazję oglądać Basię w jakimś spektaklu?

52422190_3142465972432017_1499020998794543104_n

Dodaj komentarz