Pierwsze kroki na scenie stawiał w swoim rodzinnym mieście na deskach młodzieżowego teatru „Carpe Diem”. Następnie związany był z Gliwickim Teatrem Muzycznym, gdzie występował w takich spektaklach jak: „Footloose”, „High School Musical”, „Hair” oraz (w głównych rolach) „Pinokio” i „Skarby Złotej Kaczki”. W 2009 roku zagrał jedną z dwóch głównych ról w serialu „W pogoni za Jonas” emitowanym na Disney Channel.
Jest absolwentem Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni przy Teatrze Muzycznym w Gdyni, gdzie grał w takich spektaklach jak: „Skrzypek na dachu”, „Lalka”, „Chłopi”, „Przygody Sindbada Żeglarza” oraz „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego” (przedstawienie dyplomowe).
źródło
Na Twoim koncie tytułowa rola znanej wszystkim rock-opery „Jesus Christ Superstar” Jak to jest się wcielać w postać Jezusa? Czy można Cię zobaczyć w tym spektaklu?
Wcielenie się w taką rolę to nadzwyczajne i bardzo głębokie przeżycie. Trzeba poszukać zupełnie innych inspiracji i środków wyrazu. Z jednej strony bardzo subtelnych i duchowych, z drugiej zaś bolesnych, ludzkich i życiowych. Wielu wspaniałych artystów zarówno w naszym kraju, jak i na świecie, zmierzyło się już z rolą Jezusa, dlatego nie było to łatwe wyzwanie. Mam jednak nadzieję, że „mój” Jezus dołożył małe ziarenko do rodziny „Jesus Christ Superstar”.
Niestety z powodu obecnych zawodowych zobowiązań nie można mnie już zobaczyć na deskach Teatru Muzycznego w Łodzi, ale kto wie? Spektakl jest wciąż na afiszu, więc wszystko jeszcze może się wydarzyć.
Jak wspominasz postać Pinokia w Teatrze Muzycznym w Gliwicach? Trudno było ją kreować?
Chyba nigdy tego nie zapomnę, ponieważ był to mój debiut na profesjonalnej scenie. Miałem wtedy kilkanaście lat i było to dla mnie ogromnym wyzwaniem. Praca z aktorami, reżyserem, efekty specjalne używane w spektaklu, muzyka Włodzimierza Korcza, niesamowita charakteryzacja – wszystko to było nowe, fascynujące i otwierało przede mną nowy świat. Bardzo dobrze wspominam całą moją przygodę z Gliwickim Teatrem Muzycznym, który dziś już niestety nie istnieje.
Co sprawiło, że ze Śląska przeniosłeś się do Gdyni, a potem do Warszawy?
Po maturze nie udało mi się dostać do wymarzonego Krakowa, więc rok pracowałem w gliwickim teatrze, gdzie dowiedziałem się o szkole w Gdyni. Poszedłem na 3-etapowy egzamin wstępny i tak dostałem się do Baduszkowej. Jest to wspaniała szkoła, gdzie nauczyłem się wszystkiego, co teraz procentuje w zawodzie Aktora Scen Muzycznych. To pomogło mi w dostaniu się do „Pilotów”! Postawiłem na jedną kartę, zwolniłem się teatru dla dzieci „Gargulec”, w którym grałem zaraz po zakończeniu szkoły, pojechałem na casting i tak wylądowałem w Warszawie.
Grałeś w Teatrze muzycznym w Gliwicach, jak wspominasz: „High School Musical” czy „Hair”?
Jak już wspomniałem, zawsze z sentymentem wspominam Gliwicki Teatr Muzyczny. Praca przy musicalu „Hair”, czy „High school musical” to kolejne ciekawe doświadczenia, dzięki którym poznałem wielu nowych ludzi, z którymi mam kontakt do dziś.
Co Ci dały studia w Gdyni? Czy były znaczące dla Twojej dalszej kariery aktorskiej?
Cieszę się, że mogę rozwinąć ten temat 🙂 Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza szkoła w tym kraju, która przygotowuje do zawodu Aktora Scen Muzycznych czy jak kto woli Aktora Musicalowego. Tylu zajęć wokalnych i tanecznych nie ma nigdzie indziej, wielu wspaniałych profesorów przez 4 lata kształtowało wszystkie nasze umiejętności. Baduszkowa daje też możliwość „wejścia” na scenę Teatru Muzycznego w Gdyni, gdzie w praktyce mogliśmy być częścią tak świetnych musicali jak „Chłopi”, „Lalka”, „Skrzypek na dachu”, „Shrek” i wiele, wiele innych. Nie wiem czy jest inna szkoła, która daje studentom takie możliwości.
Co było podstawą w tworzeniu/kreowaniu postaci Stefana z musicalu „Piloci”?
Stefan jest bardzo wdzięczną kreacją. Ma wiele cech, które wyróżniają go na tle innych pilotów. Jest nieśmiały, nieco ciapowaty, nie radzi sobie w kontaktach z kobietami. Za to z drugiej strony jest oddanym przyjacielem, walecznym i troskliwym. To wszystko daje mi i moim kolegom grającym rolę Stefana duże pole do popisu. Bardzo ważny dla Stefana jest jego dziennik, w którym skrzętnie notuje wszystkie wydarzenia ze swojego życia. Swoją drogą nie chcecie wiedzieć jakie ciekawostki się tam znajdują po ponad 350-ciu spektaklach 😉
Za Tobą premiera nowego spektaklu na Novej Scenie w Teatrze Muzycznym Roma- „Przypadki Robinsona Crusoe”. Czy ten spektakl jest trudny do zagrania? Jak to jest być niewolnikiem, marynarzem, i Piętaszkiem jednocześnie w jednym spektaklu?
Aaa tak 🙂 To bardzo świeża sprawa, dlatego dalej mi się pojawia uśmiech na twarzy, jak tylko pomyślę o Robinsonie. Spektakl jest bardzo wymagający fizycznie. Kiedy schodzimy ze sceny, nasze kostiumy można dosłownie „wykręcać z potu”. Jednak warto! Reżyser Jakub Szydłowski wykreował przepiękny świat, w który wprowadził mnie i moich kolegów ze sceny. Rola Piętaszka to jedno z najbardziej interesujących wyzwań w mojej karierze, uwielbiam ją. Oczywiście Marynarz i Niewolnik też są w dechę 😉
Czym jest dla Ciebie teatr?
Teatr to moja pasja, moje życie, a ludzie, z którymi go tworzę, są rodziną. Czasem pojawiają się różne zwątpienia, jak to w życiu, jednak kolejne wyzwania, spektakle i ludzie, którzy doceniają naszą pracę szybko je rozwiewają. Tak, teatr to moje życie.
Kto jest/był dla ciebie autorytetem aktora?
Nie mam jednego autorytetu. Ludzie są tak barwni i mają tak różne niesamowite umiejętności, że staram się czerpać z wielu z nich.
Dziękuję za rozmowę!
1