ROZMOWY MUSICALOWE II

Naszym kolejnym wspaniałym rozmówcą był Andrzej Skorupa.

Zapraszamy Was serdecznie do przeczytania rozmowy!

Czy w dzieciństwie marzyłeś o zawodzie aktora ?
W dzieciństwie, jak każde dziecko, miałem wiele marzeń. Nie były one jednoznacznie ukierunkowane na aktorstwo. W szkole podstawowej moja polonistka, pani Krystyna Stanikowska, prowadziła kółko teatralne “Kameleon”. Oczywiście należałem do tego kółka i pamiętam, że zajęcia te sprawiały mi ogromną frajdę. Poza tym uczestniczyłem w przeróżnych konkursach recytatorskich, do których również przygotowywałem się pod czujnym okiem pani Stanikowskiej. Gdy byłem w liceum, przy Gliwickim Teatrze Muzycznym powstało Studio Aktorskie GTM Junior, prowadzone przez artystów Teatru Wit-Wit z Gliwic. Zgłosiłem się na casting i dostałem się. Ten okres miał decydujący wpływ na wybór mojej drogi artystycznej i owszem, wtedy już marzyłem o zawodzie aktora.

Ile miałeś lat kiedy po raz pierwszy zetknąłeś się ze sceną?
Pierwszy raz zetknąłem się z profesjonalną sceną jak miałem 17 lat. To było, tak jak już wspomniałem, w trakcie mojej przygody z GTM Junior. Zajęcia odbywały się na scenie Gliwickiego Teatru Muzycznego raz w tygodniu. Nigdy nie zapomnę wrażenia, jakie wywarło na mnie obcowanie z tym miejscem. Z wielką niecierpliwością czekałem na każde kolejne spotkanie. Wiecie, to był czas, kiedy byłem już bardzo zainteresowany teatrem i regularnie bywałem w GTMie na różnych spektaklach. Nagle miałem możliwość stanąć na tej scenie, poznać kulisy, całe zaplecze, a nawet coś tam zagrać. To była magia 🙂 Natomiast mój debiut zawodowy miał miejsce 14 września 2007 roku. Byłem wtedy adeptem II roku Studium Wok-Akt im. D. Baduszkowej przy Teatrze Muzycznym w Gdyni. Zrobiłem wówczas zastępstwo za aktora w spektaklu “Chicago” w reż. św. p. Macieja Korwina. Emocje były ogromne, zaszczyt wielki i do dziś dźwięczą mi w uszach słowa śp. p. Dyrektora Korwina “Zapamiętaj tę datę. To twój debiut zawodowy”. No i zapamiętałem 🙂

Jak się czujesz będąc częścią TM ROMA który w tym roku obchodzi swoje 20-lecie?
Fajne pytanie. Nie zastanawiam się nad tym na co dzień, a chyba warto (śmiech). Teatr Roma to wyjątkowe miejsce na musicalowej mapie Polski. W dodatku, tak jak wspominacie, obchodzi w tym roku swój jubileusz: 20-lecie sceny musicalowej. Czuję się zaszczycony, że mogę być częścią tego Zespołu. Tworzą go wspaniali Artyści, a zarazem bardzo fajni ludzie. Lubimy się, lubimy razem pracować… LUBIĘ TO (śmiech).

Czy w Twoim życiu zdarzały się momenty, kiedy chciałeś zrezygnować z pracy na scenie?
Ciekawe, że o to pytacie. Szczerze przyznam, że tak, ale nie wynikały one z mojej niechęci do sceny czy wypalenia artystycznego. Pobudki były bardzo przyziemne, związane z codziennością. Zawód aktora jest piękny, ale nie rozpieszcza. Brak w nim stałości i zmusza do ciągłego poszukiwania pracy. U mnie wszystko się mocno przewartościowało, kiedy zostałem mężem i ojcem. Odpowiedzialność za rodzinę i jej utrzymanie zmusza mnie do patrzenia w przyszłość z otwartym umysłem, gotowym na podjęcie innej pracy, gdyby nastała taka konieczność.

Jak wspominasz rolę w musicalu “High School Musical”?
(śmiech) Bardzo wesoło. To był mój pierwszy zawodowy spektakl w Gliwickim Teatrze Muzycznym. Pamiętam jak ówczesny dyrektor tego teatru, pan Paweł Gabara, zaproponował mi rolę Chada w „High School Musical”. Bardzo się ucieszyłem, ponieważ pochodzę z Gliwic i pojawiła się możliwość powrotu do rodzinnego miasta i zagrania roli w fajnej sztuce. Byłem wtedy po III roku SWA. No i co najważniejsze… poznałem tam moją żonę! Marta grała w HSM brawurowo rolę Sharpay Evans. Tak więc ten okres i ta produkcja zajmuje szczególne miejsce w moich wspomnieniach 🙂

Wolisz grać w spektaklach o tematyce poważnej, dla dorosłych czy w bajkach?
Bardzo lubię to i to. W żaden sposób nie ukierunkowuję się na jeden tor. Miałem do czynienia z różnymi spektaklami dla dzieci, które sprawiały mi mega radość. Uważam, że są one nawet bardziej wymagające, ponieważ młodego widza w żaden sposób nie da się oszukać. Dzieci angażują się w historię i często wyraźnie to słychać (śmiech). Ich reakcje są spontaniczne: śmiechy, dogadywanie, jakieś okrzyki. Bardzo cenię sobie taką widownię i przyznam szczerze, że trochę mi tego brakuje – obecnie nie gram w żadnej sztuce dla dzieci.
Aktualnie gram w „Pilotach” w TM ROMA. To również jest dla mnie duże wyzwanie. Mamy tu do czynienia z poważną tematyką, trzeba sięgnąć po warsztat dramatyczny.
Wszystkie takie doświadczenia są cenne. Lubię ten zawód między innymi za różnorodność i odnajduję swoje spełnienie artystyczne w graniu skrajnie różnych postaci.

Brałeś udział w kilku serialach telewizyjnych, jakie umiejętności z teatru przydały się na planie filmowym?
To dużo powiedziane. W serialach grywałem jedynie epizody więc ciężko powiedzieć, żebym mógł się rozwinąć przed kamerą. Jak już miałem okazję stanąć przed nią, to czułem, oprócz ogromnej satysfakcji, jak wiele jeszcze przede mną nauki. Praca na planie i przed kamerą wymaga kompletnie innego rodzaju aktorstwa. Na planie wszystkiego jest mniej, wszystko musi być bardziej skondensowane a na scenie można sobie pozwolić na większy rozmach. Tak więc doświadczenie teatralne nie jest specjalnie pomocne w pracy przed kamerą.

Jakie masz rady dla młodych ludzi chcących zostać aktorami?
Na pewno trzeba wierzyć w swoje marzenia i starać się je realizować. Jeżeli ktoś myśli o zawodzie aktora teatru muzycznego, to warto jak najwcześniej rozpocząć edukację wokalną i taneczną. Specjalnie pomijam tu zajęcia aktorskie, ponieważ uważam, że najkorzystniej wypada się na egzaminie aktorskim, gdy zaprezentuje się takiego siebie, jakim się jest, a nie takiego, jakim cię ktoś “ulepi”. Łatwo popaść tu w pułapkę realizowania uwag nauczyciela, zatracając przy tym prawdę o sobie. Natomiast dobra technika wokalna i odpowiednie przygotowanie taneczne na pewno będzie w tym momencie atutem. Warto również spotkać się z jakimś aktorem, który opowie o różnych aspektach tego zawodu, aby decyzja o wybraniu tej drogi była w pełni świadoma i dojrzała. Sam od czasu do czasu z przyjemnością służę pomocą młodym ludziom, którzy zgłaszają się do mnie, pełni marzeń, pytań i wątpliwości.

Czy były trudności z materiałem castingowym do “Miss Saigon”?
Ten materiał nie jest łatwy, aczkolwiek miałem dużą przyjemność z przygotowywania się do tego castingu. Nawet tutaj (rozmowa miała miejsce w Teatrze Roma – przyp. red.), przychodząc do ROMY, w wolnych chwilach między aktami spotykaliśmy się w salach prób, aby ćwiczyć duety. Przygotowywanie się do castingów bywa dla aktorów bardzo rozwojowe.

Trudno łączy się zawód z życiem prywatnym, dziećmi?
Dzieci to oprócz bezwarunkowej miłości i radości również masa obowiązków. Bywają trudne chwile, ale kto ich nie ma? Na szczęście człowiek ma taką wspaniałą umiejętność, że im więcej obowiązków, tym lepiej potrafi się zorganizować. U nas to na szczęście działa 🙂

Co rozumiesz pod pojęciem “teatr”?
Hmmm… sztuka, scena, aktor, widz, spotkanie, emocje, refleksje, oczyszczenie. Praca 🙂

Musicalowe marzenie, wymarzona rola to…?
Kilka moich musicalowych marzeń już się spełniło. Zagrałem Claude’a Bukowskiego w musicalu „Hair” co absolutnie było moim wielkim marzeniem. Było mi również dane zmierzyć się z rolą Frank’N”Furtera w musicalu “The Rocky Horror Show” – rolą, o której nie marzyłem, ale która okazała się moją największą, najtrudniejszą, najbarwniejszą i najbardziej satysfakcjonującą rolą jak do tej pory. Taka wiecie… “życiówka” 😉
Mam jeszcze inne musicalowe marzenia ale… nie zdradzę, żeby nie zapeszać 🙂 Niech sobie tam kiełkują w mojej wyobraźni. Jak kiedyś uda mi się je zrealizować, to powiem Wam, że to było to 🙂

Dziękujemy!

Dodaj komentarz