„W muzyce lubię różnorodność”, rozmowa z Kasią Mazurkiewicz

Czy masz ulubionego muzyka lub kompozytora?
Raczej trudno byłoby mi wskazać jedną taką postać. W muzyce lubię różnorodność, staram się szukać nowych inspiracji, dlatego moi „ulubieni” artyści to dość duża grupa osób. 🙂

Czy jest coś, czym byś się zajmowała, gdyby nie muzyka?
Przez ok. 2 lata studiowałam tłumaczenia specjalistyczne – niestety pogodzenie tak wymagających studiów z pracą w branży muzycznej było w moim wypadku awykonalne. Prawdopodobnie, gdyby różne sprawy nieco inaczej się poukładały, zostałabym tłumaczem.

Jak zaczęła się twoja przygoda ze Studiem Accantus?
To wszystko zaczęło się we wrześniu 2016.
Bartek szukał nowego pianisty – ja zostałam polecona mu przez Pawła Izdebskiego, z którym znałam się już od kilku lat. Zanim zaczęłam grać w Accantusie, przeszłam przez dwa przesłuchania. Pierwsze poszło mi bardzo źle, bo koszmarnie się zestresowałam, natomiast Bartek zauważył wtedy, że dobrze improwizuję. Postanowił więc dać mi jeszcze jedną szansę. Drugie przesłuchanie poszło dobrze. 🙂

Czy chciałabyś też śpiewać w Studio Accantus, czy gra Ci wystarczy?
Jeśli chodzi o Accantusa – w tym momencie granie na pianinie to tylko część moich obowiązków – także mam co robić. 🙂 Pracuję z wokalistami nad muzycznym przygotowywaniem materiału do występów (gdzie jak co zaśpiewać, intonacja itd. + dużo pracy nad detalami), robię aranżacje, podkłady instrumentalne, prowadzę muzyczne próby do koncertów symfonicznych. W czasie tras symfonicznych zajmowałam się też w dużej mierze realizacją dźwięku. Myślę, że każdy z członków Accantusa robi to, w czym jest dobry.
Gdybym poświęciła śpiewaniu tyle czasu, ile pracy przy pianinie, to możliwe, że śpiewałabym teraz w Accantusie. Na razie jest jednak inaczej, a ja bardzo lubię moją pracę i dobrze czuję się przy klawiaturze. 🙂

Co lubisz robić w czasie wolnym? (oprócz gry na pianinie)
Mam bardzo wiele zainteresowań, natomiast nawet w czasie wolnym dużo przestrzeni pochłania muzyka. To taki nałóg 🙂
Tak poza tym np.: dużo czytam, lubię taniec i piesze wędrówki, sztukę piękną (kiedyś bardzo dużo rysowałam i malowałam), interesuję się archeologią, historią, filmem, teatrem, śledzę regularnie newsy ze świata nauki i polityki itd.
Największą moją pasją, poza muzyką, jest jednak zdecydowanie… jedzenie. 🙂

Czy jest ktoś lub coś, dla kogo/czego mogłabyś rzucić grę na pianinie?
Raczej nie. To jest miłość na całe życie. 🙂

Najpiękniejsze wspomnienie związane z pianinem?
Trudno mi wskazać jedno takie wspomnienie, bo było bardzo wiele wydarzeń, które w danym momencie wydawały mi się najpiękniejsze.
Dlatego mam nadzieję, że w przyszłości czeka na mnie chwila tak wspaniała, że będę mogła z czystym sumieniem nazwać ją „najpiękniejszą” na zawsze 🙂

Twoje “ukryte“ talenty?
Wspomniałam już o rysowaniu i malowaniu. 🙂 Oprócz tego piszę wiersze, komponuję muzykę, uwielbiam improwizację fortepianową. Zawsze dużo śpiewałam – kiedyś nawet w kilku przedstawieniach w „Teatrze Dramatycznym” 😀 Nnatomiast na długi czas zaniedbałam niestety pracę nad głosem. Bardzo lubię gotować, chociaż trudno mi znaleźć na to czas. Mam łatwość uczenia się języków obcych.
W pracy bardzo pomaga mi słuch absolutny – słyszę wysokości dźwięków, harmonię, jestem bardzo wyczulona na barwę.

Jak wspominasz czas dzieciństwa?
Muzyka jest obecna w moim życiu, od kiedy pamiętam. W wieku 5 lat zaczęłam uczyć się gry na fortepianie metodą Suzuki – wtedy jeszcze traktowałam ćwiczenie jak żmudny obowiązek. 🙂 Zupełnie inne podejście miałam do zabawy dźwiękami; -kiedy nikogo nie było w pobliżu, grałam, co tylko przyszło mi do głowy, tworzyłam pierwsze kompozycje – niektóre do tej pory pamiętam. 🙂
Bardzo ważną rolę w mojej muzycznej drodze odegrali rodzice – to oni zabierali mnie na koncerty, zapisali na lekcje fortepianu, a potem nieustannie motywowali do pracy.

Choć niewiele osób o tym wie, przez 8 lat grałam na skrzypcach – to był mój główny instrument w szkole muzycznej – i myślałam, że w przyszłości właśnie tym będę się zajmować. Los chciał inaczej. 🙂
Świadomość tego, jak ważna jest dla mnie muzyka, zrodziła się tak naprawdę w szkole średniej. Bezpośredni wpływ na to miał mój wspaniały nauczyciel – prof. Szabolcs Esztenyi, który do dziś pozostaje dla mnie niedoścignionym wzorem.

Dodaj komentarz