Książka Lewisa Carrolla „Alicja w Krainie Czarów” oczarowała i oczarowuje miliony czytelników na całym świecie. Zaczarowała również mnie, dając niepowtarzalną okazję zanurzenia się w świat fantazji, świat własnej wyobraźni, wyobraźni wszystkich współtwórców i aktorów, którzy tę Krainę Czarów mogą kreować na scenie razem z naszymi widzami.
Podążając za Alicją możemy chociaż na moment uciec od otaczającej nas rzeczywistości i przeżyć chwile wspólnej zabawy, często zupełnie abstrakcyjnej, które na długo pozostaną w naszej pamięci. „W krainie ludzkiej wyobraźni mogą się różne dziwy dziać, co niemożliwe jest możliwe, co niemożliwe tu może się stać…”. Jest tylko jeden warunek: nie można się wahać, trzeba śmiało wskakiwać do króliczej norki.
Należy zapamiętać, że w każdym śnie pojawiają się obrazy, które mogą nam się wydać dziwnie znajome.

Rany Julek!
Jeszcze pół roku temu nie pomyślałabym, że kiedykolwiek pójdę na spektakle dla dzieci w Teatrze Muzycznym Roma… A tu proszę!
Gdy tylko weszłam na widownię, pierwsze piorunujące wrażenie wywarła na mnie wszechobecna mgła, która sprawiła, że czułam się jak w Krainie Czarów. Kiedy opadła, zauważyłam, że wokół nas, widzów, wyrosły bardzo dziwne magiczne grzyby, a na ścianie stanowiącej podstawę scenografii pojawiło się kilkoro drzwi. Moją uwagę zwrócił fakt, że elementy wystroju sceny bardzo dobrze komponowały się z całym spektaklem.


Chyba nigdy nie pomyślałabym, że do ważnej kwestii, jaką są kostiumy i charakteryzacja można podejść w tak kreatywny, zwariowany, a jednocześnie pomysłowy sposób. Aktorzy wcielają się w fantastyczne postacie, ich kostiumy idealnie oddają nastrój i klimat Krainy Czarów. Wszystkie kostiumy bardzo dobrze były do siebie dostosowane, było skromnie ale efektownie.
Muzyka wpada w ucho i po wyjściu z teatru jeszcze sobie ją nuciłam. Brawa za choreografię i ruch sceniczny! Było fantastycznie!

Wiktor Korzeniowski
Królik, Żabolokaj, Szkot
w tym spektaklu nie wiedziałam, czego się po nim spodziewać. W pierwszej scenie wybiega jako zabiegany, zdyszany królik, który krzyczy: „Rany Julek!”. Mówi zmienionym głosem i śpiewa dość dynamiczna piosenki. Wiem, że Wiktor potrafi dużo z siebie wyciągnąć podczas tworzenia i grania ról dlatego wszystkie postaci były cudowne.
Jest jednak postać, której nie do końca rozumiałam — Szkot. Pojawił się tylko w jednej scenie i, moim zdaniem, można było pominąć tę postać.
-

agencjagazeta.pl
Weronika Bochat
Kaczka, Kucharka, Suseł, Dama Karo
Byłam zaskoczona, że będę miała Weronikę w obsadzie. Jeszcze w takiej roli nie miałam okazji jej widzieć.
W spektaklu „Alicja w Krainie Czarów” pokazała po raz kolejny, że żadna rola nie jest jej straszna i podchodzi do niej za każdym razem jak do nowego wyzwania.
Krótko mówiąc, na scenie daje z siebie 100%. Szczególnie przypadła mi do gustu rola Kucharki, ponieważ wykonała popisowy numer, wieńcząc go słowami: „może jakiś brawka, co?”.

Grzegorz Pierczyński
Mysz, Pafnucy, Rybolokaj, Kapelusznik, Gryf, Walet Karo
Technika aktorska na bardzo wysokim poziomie. Mam wrażenie, że Grzesiek na tle wszystkich wypada najlepiej. Może przez to, że gra dość długo w spektaklach? Nie umiem tego uargumentować.
Cechą charakterystyczną Grześka była jego mimika twarzy i bardzo niespodziewane reakcje na niektóre sytuacje.

Monika Bestecka
Dodo, Zając, Księżna
Monikę widziałam po raz pierwszy na scenie i odrazu skradła moje serce. Każde wcielenie w „Alicji w Krainie Czarów” powodowało we mnie wewnętrzny śmiech – jaką postacią by była, wypadała komicznie i bawiła widownię. Lekko szurnięta Księżna, Dodo albo Zając na długo zapiszą się w mojej pamięci.
-

Teatr Muzyczny Roma
Zuzanna Zazulin
Papuga, Gąsienica, Królowa Kier
Wyobraźcie sobie, że znajdujecie się twarzą w twarz z Królową Kier, która spiorunuje Was wzrokiem i za błahe przewinienie jest gotowa skazać Was na ścięcie głowy…
Ciężko mi ocenić postaci Zuzi, różniły się od siebie diametralnie. Papuga – kolorowa i pstrokata, a Gąsienica to odzwierciedlenie człowieka „na fazie”.

Konrad Darocha
Biluś, Kot, Walet Kier
Kot (ale ten bez butów) uwielbia, gdy drapie się go za uszkiem, więc taka cenna porada, jeśli chcielibyście się czegoś od niego dowiedzieć.
Pozostali bohaterowie, w których wciela się Konrad byli niezwykle osobliwi, przez to spektakl był jeszcze bardziej atrakcyjny.

Podsumowując, spektakl bardzo przypadł mi do gustu i spowodował, że czułam się jak dziecko, które przeżywa każdą scenę w bajce.