Aida 25.09 – próba generalna z publicznością
Teatr Muzyczny Roma otworzył drzwi dla widzów. Zostałam zaproszona na próbę generalną przed spektaklem, który miał zainaugurować nowy sezon artystyczny. Idąc do teatru nie znałam obsady i czułam się z tym faktem trochę dziwnie, bo nie wiedziałam, kogo mogę się spodziewać. Przed rozpoczęciem się spektaklu zostaliśmy przywitani przez dyrektora Teatru Muzycznego ROMA – pana Wojciecha Kępczyńskiego, który skierował do nas ciepłe słowa powitania.
Kilka słów o „Aidzie”, najnowszej produkcji warszawskiej ROMY
“Aida” to musical skomponowany przez legendę muzyki pop Eltona Johna do słów Tima Rice’a, jednego z najbardziej znanych autorów tekstów do licznych musicali. Autorami libretta są: Linda Woolverton, Robert Falls i David Henry Hwang, a oryginalna inscenizacja została wyprodukowana przez Disney Theatrical Productions. Miejscem akcji jest starożytny Egipt, a fabuła opowiada o zakazanej miłości Aidy, nubijskiej księżniczki wziętej do niewoli przez Egipcjan, i Radamesa, kapitana egipskiej armii zaręczonego z Amneris, córką faraona. Libretto jest oparte na operze Giuseppe Verdiego pod tym samym tytułem.
źródło

Na scenie możemy podziwiać ośmioro aktorów, a do tego zespół wokalno-taneczny. Zatrzymam się przy kilku bohaterach, którzy mnie w pewien sposób zaintrygowali, nie umniejszając przy tym oczywiście pozostałym postaciom pojawiającym się w spektaklu oraz aktorom je odgrywającym.
Aida — córka nubijskiego króla, kobieta waleczna, odważna, nie boi się wypowiedzieć swojego zdania, jednak nie wyjawia swojej tożsamości – wie, że gdyby Egipcjnie dowiedzieli się prawdy o jej pochodzeniu, zabiliby ją.
W momencie, kiedy poznaje Radamesa, zaczyna się w niej przemiana. Na początku jest oschła wobec mężczyzny, ale wraz z rozwojem historii zakochuje się w nim. Życie Aidy to ciągła walka z samą sobą. Została postawiona przed bardzo trudną decyzją – podążać za głosem serca, czy uratować Nubijczyków.
Przy Radamesie czuje się zupełnie inną osobą — bez trosk, jest szczęśliwa. Jednak to szczęście za każdym razem trwa krótko. Przebywanie wśród Nubijczyków – jej braci i sióstr, również daje jej szczęście, jednak czegoś jej wtedy brakuje.
Szkoda, że nie można połączyć jej miłości do egipskiego kapitana z wolnością Nubii.
Główna bohaterka nie może być oceniona zerojedynkowo, bo nie ma pojęcia co robić — jeśli zrobiłaby coś tylko dla siebie, to wyszłaby na egoistkę i straciłaby w oczach rodaków, a gdyby uwolniła Nubijczyków, to Radames by ją znienawidził.
W roli Aidy miałam przyjemność zobaczyć Basię Gąsienicę – Giewont. Jedynym spektaklem w jakim widziałam Basię byli „Piloci”, zagrała tam delikatną oraz cichą postać. Chociaż Alice nie do końca była cicha – wystarczy posłuchać utworu „Teraz ja!”, gdzie kobieta wyraża swoją frustrację.
Aida, którą stworzyła Basia, była silną wojowniczką w sprawie wolności rodaków – tak jak jest to zawarte w spektaklu. To, czym zaskoczyła mnie Basia, był jej głos – w „Pilotach” nie dostrzegłam jego potencjału, tutaj natomiast pokazała paletę dźwięków, które były pełne emocji Aidy.

Radames — wojownik, oddany faraonowi.
Radames zrobi wszystko, co ojciec mu będzie kazał.
Mężczyzna jest zadufany w sobie, obojętny na uczucia innych, sam nic nie czuje, m.in. dlatego, że doskonale wie, że jego życie jest już ułożone przez Dżosera — Radames od dawna jest zaręczony z księżniczką Amneris.
Egipcjanin poznaje Aidę podczas powrotu z wyprawy, gdy kobieta zostaje wzięta do niewoli przez jego żołnierzy. Z czasem jednak następuje w nim totalna przemiana, bo dociera do niego, że może się sprzeciwić ojcu. Jak się łatwo domyślić — zmianę powodują spotkania i rozmowy z Aidą. Kobieta uświadamia mu, że jest wolnym człowiekiem i sam może decydować o swoim życiu.
W roli Radamesa Janek Traczyk.
Jeśli chodzi o jankowego Radamesa, zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona, ponieważ zauważyłam duży progres w odgrywanej postaci. Dwukrotnie trafił mi się ten sam aktor w roli.
Podczas pierwszego spektaklu czegoś mi brakowało w postaci egipskiego kapitana. Na scenie widziałam ładnie śpiewającego Janka, ubranego w spektaklowe kostiumy. Nie ukrywam, że trochę się przez to zawiodłam, bo ja lubię, kiedy w musicalu wszystko pięknie współgra ze sobą.
Oglądając drugą „Aidę” odniosłam zupełnie inne wrażenie. Od pierwszych chwil trwania spektaklu Radames BYŁ na scenie! Widziałam postać, zobaczyłam, z jakimi problemami się boryka, poznałam jej tok myślenia. No i ten wokal! Janek ma ciepły niski głos, bardzo przyjemny dla ucha.

Amneris – na pierwszy rzut oka banalna i prosta postać. Podążająca za najnowszą modą, głupiutka dziewczyna, pragnąca wiecznego poklasku. Tak naprawdę jednak jest zagubiona. Niestety, nikt tego nie dostrzega, nikt nie zwraca uwagi na problemy Amneris. Księżniczka nie ma do kogo się zwrócić, by porozmawiać od serca, by wylać swoje żale, smutki, niepokoje.
Kiedy Aida pojawia się w pałacu i zostaje przydzielona do służby księżniczce, w Amneris rozpoczyna się przemiana. Zaczyna do niej docierać coraz więcej nowych rzeczy. Podobnie jak w przypadku Radamesa, księżniczka mimo wszystko chce wziąć życie i ważne sprawy w swoje ręce (co finalnie jej się udaje).
Podczas spektaklu widać u niej największą przemianę: z głupiutkiej dziewczyny ewoluuje we wrażliwą na innych i roztropnie postępującą kobietę.
W Amneris wcieliła się Agnieszka Przekupień. Egipska księżniczka przekazała mi swoje rozterki i podzieliła się swoimi emocjami.
Chciałabym bardzo pochwalić zdolności wokalne Agnieszki – miałam okazję widzieć ją w dwóch spektaklach, podczas których zachwyciłam się jej głosem. W „Aidzie” artystka jeszcze bardziej pokazała pod kątem wokalnym, na co ją stać.
Dżoser — typ przebiegłego człowieka, który ma starannie opracowany plan i zrobi wszystko, by go wdrożyć w życie. Planuje, z kim ma się ożenić Radames, żeby on mógł osiągnąć swoje własne cele.
Dżoser jest czarnym charakterem, który posiada doskonale wypracowaną umiejętność niepostrzeżonego wpływania na innych.
Trafiłam na Janusza Krucińskiego i wiedziałam, że postać będzie zbudowana na najwyższym poziomie. Ach, te wysokie dźwięki zaśpiewane przez artystę! Kiedy się ich słucha, to szczęka sama opada z wrażenia.
Mereb – to ciekawy przypadek tego musicalu. Trudno go dobrze zdefiniować.
Kiedy go poznajemy, dowiadujemy się, że marzy o powrocie do Nubii. Wraz z rozwojem akcji widzimy „drugą twarz” bohatera – nie pozwala Aidzie na oddanie się w ręce Egipcjan (to może wskazywać na to, że jest zaborczy). Tak naprawdę ma plan wobec kobiety. Głęboko wierzy, że dzięki niej wróci do domu ze swoimi rodakami. Jest niesłowny, bo pomimo próśb Aidy wyjawia Nubijczykom, że ich księżniczka jest w Egipcie.
Oprócz tych negatywów ma kilka cech pozytywnych. Umie zaradzić problemom, dobrze załatwia interesy, no i oczywiście – potrafi rozbawić widza:)
W tej roli Piotr Janusz – bardzo dobrze przedstawił swoją postać na scenie. Mereb był taki, jak w powyższym opisie. Jednak aspektem, na który bardzo zwróciłam uwagę było to, że Piotrek oddał – aż nadto – emocje, które przeżywa jego postać.
Jest jeszcze jedna rzecz, na którą chciałabym zwrócić uwagę: Piotrek Janusz ma niesamowity i mocny głos, którym sprawił, że przy pewnych utworach się wzruszyłam.
Ogólnie rzecz biorąc, wraz z kolejnymi scenami zauważyłam, że cała obsada i artyści z obu zespołów bardzo wczuli się w odgrywany spektakl i w swoje sceniczne zadania.
Chciałabym dodatkowo wyróżnić Pawła Mielewczyka (zespół wokalno – aktorski). Pomimo, że grał w zespole, to biła od niego ogromna pasja i zaangażowanie w to, co robi. Marzę, by zobaczyć go w roli Radamesa i kto wie? Słyszałam, że marzenia się spełniają. 🙂
Na zakończenie chciałabym poruszyć dwie kwestie techniczne, mianowicie scenografię i choreografię.
Scenografia
Motywem przewodnim scenografii jest piasek – w końcu Egipt to kraj pustynny. Scenograf – Mariusz Napierała – zainspirował się nim i zastosował go w całości wystroju sceny. Scenografia nie jest jednak „bezkształtem”, wszystkie jej elementy składają się w geometryczną całość. Na scenie panuje minimalizm.
Gdy oglądałam spektakl pierwszy raz, to rozwiązanie niezbyt mi się podobało, było za proste w zestawieniu z tak bogatym w treść całokształtem. Drugi spektakl pokazał mi, że w „Aidzie” pod kątem scenografii wszystko się równoważy i daje finalnie fantastyczny efekt.
*aczkolwiek nadal brakuje mi efektu zaskoczenia, np. budowania piramidy w scenie „Another Pyramid”.*
Choreografia
Choreografię ułożyła Agnieszka Brańska, uwielbiam oglądać na scenie jej „taneczne wymysły” stworzone do spektakli.
Kto słuchał spektaklowego soundtracku ten wie, że stylistyka muzyki napisanej do „Aidy” jest zmienna. Choreografka wykorzystała ten fakt i sprawiła, że poprzez taniec artyści mogli jeszcze bardziej spotęgować emocje towarzyszące odgrywanym przez nich bohaterom. W swoich układach bardzo dobrze połączyła ze sobą skrajnie różne gatunki tańca, w tym hip-hop i jazz.
Podsumowując, jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam drugi raz obejrzeć ten spektakl i zostać mile zaskoczona.