Nie mam w zwyczaju wypowiadać się publicznie, ale jest sprawa, którą skomentuję. Muszę, bo się uduszę.
Jestem osobą mocno związaną z teatrem. Co prawda nie jestem aktorką ani osobą pracującą w teatrze, ale bardzo mnie dotyka obecna sytuacja — kolejny lockdown….
Nawet nie jako widza, tylko jako normalnego człowieka, który ma dobre serce i musi się pogodzić z wiadomością, że ci ludzie stracili prace.
Podczas rozmów z artystami, słyszałam słowa: „aktor to piękny, ale ciężki i niewdzięczny zawód”. W tym momencie piękno aktorstwa zostało zakryte niemożnością uprawiania tego zawodu + brakiem pracy oraz myślą ciążącą na psychice: „znowu nas zamykają = znowu nie mam pracy”.
Istnieje jednak różnica, bo w normalnych czasach (już) było ciężko, a teraz? Nowy sezon teatralny, były castingi, rozdano pracę do wykonania i …..
W trosce o bezpieczeństwo wszystkich ludzi, coby się nie pozarażali Covidem, zamknięto instytucje kultury. Tym samym pozbawiono pracy artystów i ludzi tam pracujących (wbrew pozorom nie jest to garstka ludzi…).
Tak wiem, teraz wszyscy mają pod górkę, wszystkim jest ciężko. Zgoda. Czy za czasów normalności, inne branże wspominały, że jest im źle? Tak. Czy dostawały wsparcie? Tak.
Czy teatry wspominały, że jest im ciężko? Nie.
Świadomość tego, jak bardzo po macoszemu traktuje się kulturę w naszym kraju, woła o pomstę do nieba. Czy teatry dostawały jakieś wsparcie? Tak, ale nie wszystkie. Mogę tak w nieskończoność pisać o braku poszanowania i zainteresowania się polską kulturą, ale się powstrzymam. Nie chce psuć sobie nerwów.
Drodzy Artyści, Ludzie Teatru!
W tych trudnych dla Was chwilach jestem z Wami i przekazuję ogromne wsparcie. Jeszcze będzie pięknie.
Dzisiejszy kultury płacz, to tylko krótka próba. Do rzeki łzy popłyną i nie wrócą nigdy już!
Teatr nie zginie, dopóki jest w Naszych sercach