„Waitress” to bardzo współczesny musical, nie tylko pod względem fantastycznej muzyki, charakteryzacji bohaterów i świetnie poprowadzonej fabuły, ale także pod względem nadrzędnej tematyki. Bo oprócz tego, co dzieje się między bohaterami na poziomie zwykłych zdarzeń, jest to spektakl o roli kobiet w dzisiejszym świecie, o ich emancypacji, która wciąż trwa – i o tym, że mają prawo decydować o sobie. Kwestie te są wciąż aktualne, bo niestety, wciąż nieoczywiste.
W minioną środę w Teatrze Muzycznym ROMA odbyła się konferencja prasowa poświęcona spektaklowi “Waitress”, który już w niedzielę 30 maja będzie miał swoją premierę.
Na początku miało miejsce wystąpienie dyrektora Teatru Muzycznego ROMA, a zarazem reżysera polskiej inscenizacji musicalu “Waitress” – pana Wojciecha Kępczyńskiego, i kierownika literackiego, autora przekładu – pana Michała Wojnarowskiego. Dyrektor opowiedział, dlaczego zdecydował się sięgnąć po ten tytuł. Z kolei, kierownik literacki powiedział, że tak jak w przypadku wszystkich spektakli wystawianych w warszawskiej Romie, musical “Waitress” również posiada potrójną, a czasem podwójną obsadę.
Przedpremierowo mogłyśmy zobaczyć część obsady w 4 piosenkach, wraz z fragmentami scen mówionych, pochodzących z musicalu:
- “Przepis zdradź” + “Otwórz te drzwi” – wyk. Zofia Nowakowska, Ewa Kłosowicz, Sylwia Różycka, zespół Teatru Muzycznego ROMA.
- “Opadniesz na puch” – Agnieszka Przekupień, Agata Walczak, Anastazja Simińska.
- “Zły pomysł” – Monika Walter, Marcin Franc.
- “Miałam jej twarz” + fragment sceny poprzedzającej – Agnieszka Przekupień, Paweł Mielewczyk
Powrót na teatralną widownię dla nas – jako fanek teatru, a w szczególności teatru muzycznego, był wyjątkowym doświadczeniem. Postanowiłyśmy dowiedzieć się, jak z powrotem na teatralne deski oraz w ogóle powrotem do pracy w teatrze czują się odtwórcy głównych ról musicalu “Waitress”, z którymi mogłyśmy porozmawiać po głównej części konferencji. Dla części obsady jest to niezaprzeczalnie wyjątkowe uczucie, dla części przerwa w pracy w teatrze zdaje się prawie niezauważalna. Oto, co mówią nasi respondenci:
Zofia Nowakowska: Jest lekkie podekscytowanie. Dzisiaj myślałam, że będzie nawet na luzie, ale gdy podniosła się kurtyna, to pojawił się stres, nie powiem. Jest lekkie zdenerwowanie, ale też podekscytowanie i już się nie możemy doczekać tego momentu (gdy zaczniemy grać dla widowni).
Marcin Franc: Wspaniale! Bardzo dobrze się wszyscy czujemy, ta energia jest taka zdwojona, potrojona nawet. Wspaniale jest w końcu wrócić na scenę po tak długim okresie!
Maria Juźwin: Oczywiście odczuwamy brak widzów i bardzo się cieszymy, że już niedługo będą mogli do nas przyjść i będziemy mogli podzielić się z nimi naszą pracą.
Jan Traczyk: Bardzo pięknie, aczkolwiek jestem przekonany, że poczuję to w pełni, jak już zagramy pełny spektakl z widownią, co już niebawem. Jestem przekonany, że będzie euforia, która będzie wychodziła nie tylko z nas, ale zewsząd.
Wiktor Korzeniowski: Pamiętam, jak graliśmy koncert “Pilotów” – towarzyszyło nam wielkie wzruszenie, gdy stanęliśmy w ostatnim utworze i widzieliśmy ludzi siedzących na widowni. Myślę, że teraz będzie podobnie.
Anastazja Simińska: Od pół roku właściwie próbujemy. W międzyczasie jeszcze była “Aida”, więc jest dosyć pracowicie. Mamy to szczęście, że aż tak bardzo tego (przerwy w pracy) nie odczuwamy.
Ewa Kłosowicz: My cały czas pracujemy. Przerwa to może od widzów, ale generalnie, to my jesteśmy raczej w pracy.
Izabela Bujniewicz: Jesteśmy na bieżąco. Po tych próbach jesteśmy przyzwyczajone – do dobrego człowiek się szybko przyzwyczaja. Jest dobrze, w porządku. Z tego będzie dobry chleb. Szczerze? Ja nawet nie zauważyłam tej przerwy, tyle się działo innych rzeczy, że tu się pauza zrobiła i tę pauzę odkliknęłam i już.
Andrzej Skorupa: Trudno to jeszcze w tym momencie powiedzieć, (jak się czujemy). Jesteśmy w trakcie prób i tak naprawdę czekamy na to pierwsze spotkanie z publicznością, ale myślę, że wszyscy jesteśmy podekscytowani i przejęci tym, że możemy wrócić i się znowu tutaj spotkać.
Piotr Janusz: Nie wiem, ja jeszcze nie mogę tego powiedzieć, bo ze względów zdrowotnych wrócę na scenę troszkę później, niż reszta obsady. Ale mimo wszystko, perspektywa zajebista (niesamowita? świetna? ekscytująca?).
Agata Walczak: Dobrze się z tym czujemy – jak z jazdą na rowerze. Tu się wchodzi jak do domu. Odpowiadając na pytanie: czujemy się wspaniale.
Pani Agata Walczak została ponadto zapytana o odczucia związane z debiutem na deskach Romy, bowiem rola Becky jest zarówno jej, jak i pani Sylwii Różyckiej pierwszą rolą w tym teatrze:
Czuję się wyśmienicie! Teatr Muzyczny ROMA zawsze był moim marzeniem, więc bardzo się cieszę, że mogę tutaj być – szczególnie w takim tytule. “Waitress” jest niesamowitym spektaklem, a rola Becky to marzenie każdej aktorki, bo jest bardzo kolorową postacią, ale jednocześnie ma swoje przeżycia, swoją wrażliwość, a przede wszystkim siłę i odwagę. Bardzo to w niej lubię, więc przyjemnie z taką postacią zadebiutować na deskach Teatru Muzycznego ROMA.
Odtwórcy poszczególnych ról dostali również parę pytań dotyczących odgrywanych przez nich postaci.
Trzy słowa opisujące Twojego bohatera, to…?
Humor, pasja, mama. ~ Andrzej Skorupa (Spox)
Bezprecedensowa, odważna, piękna. ~ Agata Walczak (Becky)
Gdyby porównać odgrywaną przez Ciebie postać do tarty, to jakie składniki musiałyby się w niej znaleźć?
Zofia Nowakowska: Musiałoby być na pewno coś słodkiego, ale i coś gorzkiego, bo jej problemy są dosyć spore, więc nie jest taka całkiem przesłodzona. Może jeszcze coś pikantnego? W zasadzie to wszystko, co Jenna wkłada do tych tart w różnych momentach tego spektaklu. Taka słodka będzie na pewno bita śmietana lub jakieś pyszne lody. Coś pikantnego, czyli może jakieś chili z gorzką czekoladą – o i to będą jej wszystkie problemy.
Jan Traczyk: Pomatter jest zakręcony, to jaki owoc będzie pasować… niech będzie wisienka. Do tego coś, co się nawija… makaron? Makaron w tarcie – w takim razie będzie to tarta słona. Albo cynamon, zupełnie nie wiem czemu. Bita śmietana, bo łatwo się nią ubrudzić, a to do niego podobne i jakiś przypałowy owoc, na przykład ananas.
Marcin Franc: Myślę, że roztargnienie, szczypta niepewności i dużo poczucia humoru.
Maria Juźwin: Kiwi, ponieważ jest zielone, a Dawn kolekcjonuje żółwie, więc najbardziej by jej się kojarzyło to z żółwiami.
Ewa Kłosowicz: Dałabym tam marshmallow – tak sobie wizualizuję tę tartę, ale nie wiem dlaczego.
Anastazja Simińska: To ja w takim razie poleję to wszystko mleczną czekoladą, bo w drugim akcie ona tam już jest taka czekoladowa.
Piotr Janusz: Pieprz cayenne, bo w środku drzemie ogień.
Wiktor Korzeniowski: Gorzka czekolada, bo życie jest nieoczywiste.
Andrzej Skorupa: Burak. Niech powód pozostanie tajemnicą (śmiech).
Izabela Bujniewicz: Mogłoby być dużo gorzkiej czekolady w związku z jej życiem. Natomiast w związku z tym, co się dalej w jej życiu wydarzy, to musi się pojawić bita śmietana, albo budyń waniliowy, maliny.
Agata Walczak: Szczerze mówiąc, pomyślałam o takiej wytrawnej tarcie z nutką pikanterii, zawierającej bardzo wyraziste smaki i zaskakujące połączenia.
W wytrawnej gorzka czekolada też pasuje. ~ I.B.
Jeszcze papryczka chili. ~ A.W.
Tam musiałaby być fuzja smaków. Generalnie delikatna w pierwszym kęsie, a potem jazda (śmiech). ~ I.B.
Co było inspiracją w tworzeniu Twojego bohatera?
Andrzej Skorupa: Nie potrafię wskazać konkretnej ikony teatralnej lub filmowej, która byłaby inspiracją. Myślę, że w gruncie rzeczy jest ich wiele, ale największą inspiracją jest dla mnie genialnie napisany sam tekst, który pięknie nakreśla postać Spoxa.
Agata Walczak: Kobiety, które mnie otaczają. Becky jest silną postacią, która z odwagą mówi, co myśli. Mam to szczęście, że wychowywałam się wśród pięknie silnych kobiet i to właśnie one były inspiracją w tworzeniu tej postaci. Starałam się wyostrzyć w sobie te cechy, ale też obdarzyć Becky trochę swoim podejściem do życia.
Co sprawia trudność oraz co sprawia radość w tworzeniu odgrywanej przez Ciebie postaci?
Agata Walczak: Trudności w tworzeniu postaci są największą radością w pracy nad rolą. Ważne, żeby nie bać się próbować! Szczęście to ogromne – móc tworzyć!
Andrzej Skorupa: Trudność jest związana z odnalezieniem w sobie takiego szalonego, przepełnionego pasją nerda, który jest generalnie zarysowany dosyć grubą kreską, i jednocześnie zachowanie w tym wszystkim prawdy, bez której łatwo można przekroczyć tzw „cienką czerwoną linię”. Natomiast te poszukiwania są generalnie bardzo zabawnym etapem pracy i częstą kończą się po prostu mega śmiechem. Cieszę się, że mam możliwość popracować po dłuższej przerwie nad tak charakterystyczną postacią.
Ostatnim pytaniem postawionym przez nas Aktorom było pytanie o to, czego widzowie, którzy przyjdą obejrzeć spektakl, będą mogli nauczyć się od odgrywanych przez nich postaci
Piotr Janusz: Odwagi.
Wiktor Korzeniowski: Żeby nie przestali być mimo wszystko marzycielami.
Andrzej Skorupa: Determinacji w dążeniu do celu. Spox ma taką fajną pewność siebie i po prostu to wyraża bardzo bardzo dosadnie.
Ewa Kłosowicz: Tego, że warto wierzyć w swoje marzenia i pragnienia, że to się potrafi ziścić.
Maria Juźwin: Tego, że warto się przełamać jeden jedyny raz – jest to trudne, ale może zaowocować czymś wspaniałym, pięknym i zmienić życie – tak jak w przypadku Dawn. Właściwie w przypadku każdej z bohaterek, ale u nas jest to dosyć duża zmiana.
Anastazja Simińska: I jeszcze, że warto pielęgnować piękne przyjaźnie między kobietami, które pokazujemy, ale też w ogóle pomiędzy ludźmi.
Izabela Bujniewicz: Dystansu. Dystansu przy takich problemach jakie ma ta kobieta, w takim wieku, w jakim jest, przeżywając swoje uniesienia – fajny, “pracowy” romans – ma umiejętność odnalezienia się w tym wszystkim. Ona to wszystko trzyma dla siebie, nie rozgrzebuje tego na prawo i lewo.
Agata Walczak: Ja mogę powiedzieć, czego ja się nauczyłam. Ostatnio mam przyjemność grać silne kobiety i myślę, że to jest bardzo ważne – dbać o swoją siłę, odwagę. Becky jest taką postacią, jest bardzo konkretna, życiowa, mówi co myśli, a jednocześnie robi to w taki sposób, że czuje się do niej sympatię, więc myślę, że tego można się od niej nauczyć.
Zofia Nowakowska: Na pewno tego, by walczyć o swoje marzenia, niezależnie od tego w jakiej sytuacji się obecnie znajdujemy. Nie zapominać o tym, kim jesteśmy, jakie są nasze pragnienia, cele, i zawsze dążyć do nich mimo przeciwności. Oraz tego, że przyjaźń kobieca jest bezcenna.
Jan Traczyk
Wydaje mi się, że raczej mogą się nauczyć, czego nie należy robić, albo jak czegoś nie należy robić. Na przykład jak żartować, żeby to nie było “sucharem”. Jemu pewne rzeczy nie wychodzą, robi też złe rzeczy, więc tutaj może tkwić pewna nauczka. Okazuje się, że ma same wady, jeśli chodzi o zachowanie (śmiech). No cóż, nie zawsze trzeba być bohaterem. ~
Nagranie z próby medialnej znajdziecie na kanale YouTube Teatru Muzycznego ROMA:
Mamy nadzieję, że nasza relacja z konferencji zachęci Was do kupna biletów i pójścia na wyśmienicie zapowiadający się spektakl „Waitress”. Link do biletów znajdziecie tutaj.