Rockowe Show W TEATRZE MUZYCZNYM ROMA – musical”We Will rock you”

Wyobraź sobie, że znajdujesz się w miejscu, gdzie setki ludzi tłoczą się wokół ciebie, kołysząc się i śpiewając przy muzyce jednego z największych zespołów rockowych wszechczasów. Kiwasz głową w rytm „I Want It All”, a później śpiewasz “We Are The Champion” w wersji polskiej.

„We Will Rock You” to najnowsza produkcja Teatru Muzycznego ROMA, która sprawi,
że podczas spektaklu niejednokrotnie zatupiesz nóżką i rozkołyszesz się w rytm rocka.

Fabuła tego musicalu jest zdecydowanie inna niż w musicalach, które widziałam do tej pory. Akcja rozgrywa się w odległej przyszłości. Ziemia została przemianowana na iPlanetę i jest kontrolowana przez korporację – GlobalSoft, którą zarządza Killer Queen – pół kobieta, pół pikseloza. Muzyka rockowa została całkowicie zakazana i nastały czasy muzyki cyfrowej tworzonej wyłącznie przez komputery.

Widz prowadzony jest przez dwójkę głównych bohaterów Galileo i Scaramuche – buntowników. Odmieńcy — bo tak się ich nazywa w GlobalSoficie — dołączyli do członków Bohemy i towarzyszą im w podróży, której celem jest odnalezienie “wiosła”- instrumentu muzycznego oraz uratowanie rock’n’rolla.

Pójście z fabułą w bardziej futurystycznym/nowoczesnym kierunku wydawało się skierowane do młodszej widowni. Historia pozwoliła na wprowadzenie wielu humorystycznych momentów np.: nawiązań w stronę ikon muzyki i aktualnych, życiowych sytuacji, na które publiczność reagowała gromkim śmiechem.

Widzowie, którzy lubią tradycyjne musicale -mające charakter sentymentalno-zabawowy, prostą, ale wyrazistą fabułą, oferujące muzykę, taniec i dialogi-, mogą uznać „We Will Rock You” za urąganie prawdziwemu musicalowi. Dla niektórych może okazać się nieco tandetnym. Pomimo krytycznych uwag dotyczących fabuły spektaklu, jego muzyczna część z pewnością przypadnie do gustu wszystkim widzom. Bo kto nie lubi Queenów?

“WWRY” to jukebox, w którym wykorzystano muzykę Queen, a przez takie działanie nietrudno sprawić, by tłum był podekscytowany każdą piosenką.

PAP - zapowiedź musicalu We Will Rock You - Teatr Muzyczny Roma - Odkryj  świat musicali!

 

Oglądając spektakl, można się poczuć jak na musicalu i koncercie w jednym czasie.
Członkowie obsady popisywali się licznymi solówkami, nie zabrakło kultowych numerów, które zachęcały publiczność do udziału – czwarta ściana złamana. Usłyszymy kultowe „I Want To Break Free”, „Somebody To Love”, „Crazy Little Thing Called Love” i „Another One Bites The Dust”. Najmocniejsze hity wieczoru: „We Are the Champions”, „We Will Rock You” i (oczywiście) „Bohemian Rhapsody” były absolutnie show stopping. To, co sprawiło, że te numery były naprawdę wyjątkowe to wokale: Janka Traczyka, Macieja Dybowskiego czy Wojciecha Kurcjusza (Galileo) i Natalii Piotrowskiej-Paciorek, Marii Tyszkiewicz, Weroniki Stawskiej (Scaramouche). Odtwórcy tytułowych ról sprawili, że publiczność zaniemówiła dzięki ich popisom wokalnym i głosowej energii w każdej piosence!

Obsada w 100% obejmuje wszystkie poziomy talentu, Nie widać kto jest nowicjuszem, a kto “starym romowym weteranem”. Poziom talentu, jaki prezentowany jest w Teatrze ROMA to absolutny kosmos! Przedstawienie nafaszerowane zabawnymi wstawkami słownymi, insynuacjami i obfitością kalamburów, sprawiło, że widownia oprócz klaskania, śpiewania ulubionych przebojów Queen, przede wszystkim rewelacyjnie się bawiła.

We Will Rock You" w Teatrze Roma. Przeboje Queen w musicalu o potędze rocka

 

Głównym bohaterem jest Galileo Figaro, który ciągle widzi wizje świata z muzyką rockową i wypowiada słowa piosenek z przeszłości, ale nie wie, co one znaczą i skąd się wzięły. Janek Traczyk dobrze odnalazł się w repertuarze Queen. Widać progres/ postęp aktorski, Janek coraz pewniej czuje się w roli, a rola Galileo wydaje się być napisana specjalnie dla niego.
Podczas poszukiwań Świętego Graala rock’n’rolla towarzyszy mu Scaramouche, w którą wciela się Natalia Piotrowska – Paciorek. Jej bohaterka jest sarkastyczną buntowniczką. Są momenty, kiedy zdecydowanie ściąga Galilea z marzeń na Ziemię. Piotrowska-Paciorek zaskakuje naprawdę potężnym głosem. Rewelacyjnie odnalazła się w postaci. Aktorsko była idealna. Natalia zdecydowanie podołała roli i świetnie się w niej sprawdziła.

Spektakl zaskakuje dobrze poprowadzoną akcją, która powoduje wyrzut adrenaliny. To za sprawą Brita – Wiktora Korzeniowskiego i Oz – Natalii Krakowiak. Dynamika obojga bohaterów połączona z graną intensywnie chemią erotyczną podnosi cały spektakl i narzuca dobre tempo. Brit, a właściwie Britney Spears, w którego wciela się Wiktor Korzeniowski, to czysty wulkan energii. Dodajmy do tego rewelacyjne rockowe wysokie dźwięki i mamy bohemiana spragnionego muzyki, któremu równie mocno partneruje Partnerką Britney’a Spearsa jest Oz.
Oz, właściwie Ozzy Osbourne to rakieta zwłaszcza kiedy wciela się w nią Natalia Krakowiak. Aktorka zachwyca w No-One but You (Only the Good Die Young), udowadniając, że jest wokalną potęgą o głosie nie z tej Ziemi (iPlanety hehe).
Ta dwójka jest oszałamiająca, zarówno wokalnie jak i wizualnie.

Izabela Bujniewcz, która gra Killer Queen, jest zaskoczeniem po swoich poprzednich rolach.
Jej bohaterka jest bezwzględną kobietą biznesu. Stworzona przez nią postać jest kontrą do wszystkich postaci, które grała dotychczas (Plameczka Pac z musicalu “Koty”, Becky czy Norma z musicalu “Waitress”). Killer Queen nie ma łatwych utworów do wykonania, a Iza znakomicie poradziła sobie z wyśpiewywaniem ikonicznych, wymagających utworów. Bariery do śpiewania nie stanowił nawet specyficzny kostium i skomplikowane nakrycie głowy.

Khashoggi był cudownie zabawny, a jednocześnie zły i nikczemny. Łukasz Zagrobelny sprawił, że Khashoggiego dało się ją oglądać z pewnego rodzaju przyjemnością. Aktorsko był bardzo dobry, wokalnie wybitny(!). Napisanie, że nie miał dużego pola do popisu, byłoby błędem. Zagrobelny w utworze “Siedem mórz kraju raj”pokazuje, że bardzo dobrze umie śpiewać i ma świetnie brzmiący głos.

Polska premiera "We Will Rock You" z utworami Queen - RMF 24

Oglądając spektakl, byłam zaskoczona mnogością skomplikowanych i pełnych precyzji choreografii, stworzonych do tego spektaklu. Agnieszka Brańska zaprogramowała członków obsady w choreograficzny mechanizm. Wszystko chodzi jak w zegarku. Miesiące ciężkiej pracy, włożonej w ten spektakl są bardzo widoczne w efekcie końcowym i zdecydowanie warto obejrzeć “We Will Rock You”.

Kostiumy zaprojektowane przez Dorotę Kołodyńską były wyróżniającym się elementem przedstawienia. W początkowym numerze – „Radio GaGa”, widać GaGa dzieci, ubrane w te same różowe stroje, które odzwierciedlają futurystyczny kierunek sceny. Poznając Bohemian, widz widzi krzykliwe kurtki, ciuchy/ łachmany i sukienki, które naprawdę kradną uwagę na scenie — co prawda, kostiumy bardziej nawiązywały do punka niż do futurystycznych outfitów, ale taka była wizja.

Teraz odsuńmy na bok to, co się dzieje na scenie i zajrzyjmy do orkiestronu i muzyków, bo jak wiadomo, żaden musical nie miałby dobrego efektu bez zespołu muzycznego.

Chciałabym pochwalić zespół muzyczny, który zapewnił muzykę do przedstawienia. Klasa i poziom, prezentowane przez muzyków, ocierają się o wirtuozerię. Przez większość spektaklu zespół przebywa pod sceną w orkiestronie, ale na koniec wyjeżdża spod sceny na potężnych zapadniach. Muzyka ma zdolność łączenia wszystkich!

„WE WILL ROCK YOU” to zupełnie inny musical niż te, które do tej pory widziałam. Jest możliwością oglądania czegoś unikalnego i wyróżniającego się od reszty. To, co naprawdę mi się podobało, to muzyka, zdolności/ umiejętności wokalne zespołu i power płynący od obsady.

Wieczór z muzyką Queen to dobry wieczór!

Dodaj komentarz