O „Mamma Mia!”, Grecja zawitała do Łodzi

Są musicale, które od pierwszych minut wciągają widza w świat pełen emocji, zabawy i wzruszeń. Do tej kategorii z pewnością należy Mamma Mia! w Teatrze Muzycznym w Łodzi – spektakl oparty na piosenkach ABBY, który od lat bije rekordy popularności na całym świecie, a w łódzkiej wersji został podany z rozmachem, świeżością i energią.

Historia jest wszystkim dobrze znana – młoda Sophie marzy o hucznym ślubie na greckiej wyspie, gdzie wychowywała się ze swoją matką Donną. Sophie w tajemnicy zaprasza na uroczystość trzech mężczyzn z przeszłości Donny, wierząc, że jeden z nich może być jej ojcem. Od tego momentu zaczyna się pełna humoru, emocji i nieoczekiwanych zwrotów akcji podróż przez przeboje ABBY – od wielkich hitów po liryczne ballady, które nagle nabierają nowego sensu w teatralnym kontekście.

Na czele obsady stoi Karolina Trębacz jako Donna Sheridan. Jej Donna to kobieta silna, zadziorna, ale i pełna ciepła – na scenie widzimy kobietę, która przez lata samodzielnie dźwigał ciężar wychowania córki, a teraz musi zmierzyć się z własną przeszłością. Trębacz prowadzi postać konsekwentnie, a w scenach zbiorowych potrafi nadać ton całemu ansamblowi. Jej wykonania wokalne – od dynamicznych po bardziej refleksyjne – dobrze wpisują się w rytm spektaklu i nadają mu charakter.

Obok niej Kamila Najduk jako Sophie to prawdziwa świeżość sceny. Jest autentyczna, naturalna i bardzo prawdziwa – zarówno w lżejszych, radosnych momentach, jak i w chwilach wątpliwości. Jej energia świetnie kontrastuje z bardziej dojrzałą Donną, a wspólne sceny matki i córki niosą ogromny ładunek emocjonalny. Najduk wyróżnia się także wokalnie – jej głos pięknie prowadzi liryczne fragmenty, a w duetach brzmi wyjątkowo harmonijnie. To jedna z tych ról, które zostają w pamięci.

„Potencjalni ojcowie” Sophie to bardzo zgrane trio. Marcin Jajkiewicz jako Sam wnosi nostalgię i głębię emocjonalną – jego wątki są najbardziej poruszające. Jacek Lenartowicz w roli Billa to lekkość, humor i luz, które rozładowują napięcie w odpowiednich momentach. Klaudiusz Kaufmann jako Harry ujmuje widzów ciepłem i delikatnością, tworząc niezwykle sympatyczną kreację. Razem panowie budują świetną przeciwwagę dla kobiecej energii spektaklu.

Ważnym punktem przedstawienia jest też duet Sophie i Sky’a. Wojciech Kurcjusz jako narzeczony Sophie wnosi szczerość i młodzieńczy zapał – razem z Najduk tworzą wiarygodną parę, której kibicuje cała widownia.

Przyjaciółki Donny – Tanya (Anna Andrzejewska) i Rosie (Małgorzata Regent) – dopełniają obraz rodziny stworzonej na wyspie. Są lekkie, zabawne i świetnie kontrastują z bardziej poważną Donną. Ich wspólne sceny dodają spektaklowi humoru i koloru, nie dominując przy tym głównej osi historii.

Nie można zapomnieć o drugoplanowych bohaterach, którzy rozkręcają komediowe tempo. Pepper (Filip Bieliński) i Eddie (Bartek Łyczek) wnoszą dużą dawkę humoru i młodzieńczej energii, a Lisa (Aleksandra Szurgot) i Ali (Karolina Gwóźdź) tworzą barwne tło dla Sophie. Dzięki nim akcja spektaklu nie zwalnia nawet na chwilę.

Reżyser Jakub Szydłowski zadbał o to, by całość była dynamiczna i spójna, a muzyczne kierownictwo Tomasza Szymusia zapewnia energiczne, świeże brzmienie przebojów ABBY. Scenografia i światła autorstwa Grzegorza Policińskiego (przy współpracy Artura Wytrykusa) wprowadzają publiczność w klimat greckiej wyspy, a kostiumy Doroty Sabak-Ciołkosz dodają bohaterom lekkości i charakteru. Choreografie Karoliny Rejnus pełne są życia i dobrze współgrają z rytmem muzyki, a animacje Veraniki Siamionovy i Zachariasza Jędrzejczyka nadają przedstawieniu współczesnego, multimedialnego sznytu.

Mamma Mia! w Teatrze Muzycznym w Łodzi to spektakl, który działa jak teatr-uzdrawiacz: rozśmiesza, wzrusza, poprawia humor i przypomina, że piosenki ABBY są ponadczasowe. To musical pełen energii, barwnych kreacji i emocji, które unoszą się jeszcze długo po wyjściu z teatru.

Dodaj komentarz