„Żegnaj, Panie Szekspir!” – znana Werona w nowej odsłonie

„Żegnaj, Panie Szekspir” – Teatr Kwadrat

Czasem teatr przypomina sen: niby wiesz, dokąd zmierzasz, a i tak kończysz w miejscu, które cię zaskakuje. Tak właśnie jest ze spektaklem Teatru Kwadrat – „Żegnaj, Panie Szekspir!” w reżyserii Jakuba Przebindowskiego. To nie jest kolejna interpretacja Romea i Julii.
To pełna wdzięku, błyskotliwa gra z legendą, z widzem i z samym teatrem.
Przebindowski buduje świat z humorem i rytmem. Jego Werona jest bardziej włoska niż kiedykolwiek: gorąca, ekspresyjna, pełna emocji, ale i przymrużenia oka. Scenografia Wojciecha Stefaniaka to ukłon w stronę klasyki, ale z ironicznym mrugnięciem. Kostiumy Zuzanny Markiewicz balansują między barokiem a popkulturą, a choreografia Anny Głogowskiej dodaje całości roztańczonego, niemal musicalowego tempa.
Historia, którą wszyscy znamy na pamięć, tutaj nabiera nowego kształtu – z tragedii rodzi się błyskotliwa komedia.

Aktorzy na scenie bawią się tym światem, ale robią to z klasą i świadomością, że teatr to wspólne oddychanie.
Willy Szekspir – Karol Kossakowski – młody dramatopisarz porzuca deszczową Anglię, by znaleźć natchnienie w słonecznej Weronie. Trafia jednak w sam środek rodzinnej wojny Montekich i Kapuletów, gdzie zamiast tragedii rodzi się komedia – pełna przekomarzań, nieporozumień i teatralnych spięć.

Signor Montekich – Wojciech Wysocki – postać pełna lekkości i błyskotliwości – patriarcha z ironicznym uśmiechem, który wie, że każda kłótnia jest tylko kolejnym aktem rodzinnego spektaklu. Ma w sobie ten rodzaj elegancji, który sprawia, że nawet najgłośniejszy żart brzmi szlachetnie.

Signor Kapulet – Andrzej Grabarczyk – wybuchowy, barwny, pełen życia. W duecie z Wysockim tworzy parę starych wrogów, którzy kłócą się z taką pasją, że publiczność śmieje się jeszcze zanim padnie pointa.

Signora KapuletEwa Wencel – wchodzi na scenę jak dama z temperamentem. W jej grze jest elegancja i dystans, ale też błysk inteligentnej ironii – to kobieta, która nie musi podnosić głosu, by wszystko się zatrzymało.

Julia – Adrianna Malecka – przynosi powiew świeżości – jej Julia jest współczesna, silna i zabawna. Nie wzdycha do Romea, tylko prowadzi z nim dialog – szybki, błyskotliwy, równy.

Romeo – Artur Kujawa – bez maniery, z prawdziwymi emocjami i naturalnością. W duecie z Małecką tworzy parę, która śmieszy i wzrusza, nie uciekając się do sentymentalizmu.

Parys – Patryk Pietrzak – czysta autoironia – przerysowany, ale z wyczuciem. Świetnie bawi się stereotypem pięknego rywala, dodając mu komediowego pazura i dystansu.

Benwolio – Jan Butruk – wnosi energię i timing – jak dobrze nastrojony instrument, który zawsze wchodzi w idealnym momencie. Naturalny, rytmiczny, pełen scenicznej świeżości.

Książę Eskalus –Michał Lewandowski – figura porządku w świecie chaosu. Gra z klasą, z dystansem, ale nigdy bezdusznie – w jego postaci jest spokój i siła, która pięknie kontrastuje z weroneńskim zgiełkiem.

Ojciec Laurenty– Tomasz Schimscheiner – bezpośredniość i humor w jednym. Rozumie absurd sytuacji, ale wciąż próbuje nad nią zapanować – z uśmiechem i odrobiną melancholii.

Angelika – Aldona Jankowska – eksplozja temperamentu – błyskotliwa, dynamiczna, zawsze kilka sekund przed resztą sceny. Jej Angelika to barwny żywioł, który wprowadza chaos, porządkuje go i znów rozsadza śmiechem.

Cała obsada gra jak dobrze nastrojony zespół – nikt nie dominuje, każdy ma swój moment
To teatr zrobiony z radości, wspólnego rytmu i pasji.
„Żegnaj, Panie Szekspir!” nie żegna się z klasyką – przeciwnie, mówi jej „cześć” w nowy, współczesny sposób. To spektakl o teatrze, miłości i potrzebie tworzenia, ale też o tym, że sztuka zawsze znajdzie sposób, by rozśmieszyć, nawet jeśli zaczyna się od łez.
Wychodzi się z niego z uśmiechem i poczuciem, że oto Szekspir znów się odnalazł – w Warszawie, w Teatrze Kwadrat, wśród ludzi, którzy po prostu kochają grać.
Ocena: 5/5 – za serce, rytm i ten cudowny, szeptany przez scenę powiew radości.

Dodaj komentarz